wtorek, 13 maja 2014

Jakoś leci #różne



Powoli zbieram się do kupy. Łatwo nie jest, ale staram się.
Momentami czuję się, jak na huśtawce: góra-dół, góra-dół, przy czym mocno trzymam się bocznych prętów, wiem że nie spadnę.
Czyli - prawie pozytywnie.



Odkrywam owsiankę. Nie wiedziałam, że to takie dobre jest. :D Do tej pory na samą myśl, na samo słowo "owsianka" miałam dreszcze. Z łyżeczką miodu i owocami, ugotowana na gęstą masę - daje radę. Nawet bardzo. No Ok. jest pyszna (!)
  


Kop motywacyjny.
Kilka razy podczas szwendania się po księgarniach miałam w łapkach tę książkę, ale zawsze odkładałam na półkę. Głodna kopa motywacyjnego, jednak nabyłam niedawno 50 lekcji - jak uczynić niemożliwe możliwym, czyli "Jesteś cudem" autorstwa Reginy Brett. Polecam - bardzo, bardzo.




Idzie nowe. Malutkimi jeszcze krokami, ale ciiii... żeby nie zapeszyć ;-))
Szukając inspiracji, w wolnej chwili wertuję magazyny o urządzaniu wnętrz. A późnymi wieczorami kradnę bez ;D
Ten zapach!




Nowości w szafie.
Chociaż ostatnio nie szaleję...zanim wydam pieniążek na szmatkę 100 razy się zastanowię. Po ostatnich porządkach w szafie, dobrze mi jest z nieprzepełnionymi półkami i wieszakami. Płaskiego obuwia przybywa [szok], zdbyłam nawet 'klapki dziadka'. ;-)) Jest luz i wygoda. Z drugiej strony, nie ma co inwestować w ubrania, bo przecież kiedyś dupsko mi schudnie i co ja z tym później zrobię. ;-))
Jak widać na foto, jest trochę sieciówki (Zara, H&M), jest i błękitna sukienka od REGARD FASHION - a jak już się nieco ogarnę, to wskoczę w biały kombinezon z kwiatową aplikacją. ;]



Ostatnio obejrzane. 
;-) Nie będę rozpisywała się o każdym filmie z osobna, bo żadne to nowości - aczkolwiek gdyby ktoś jeszcze nie oglądał, polecam te tytuły.


Ten tydzień, to był jeden mały (malutki) krok do przodu
Zostało mi ich jeszcze 99.
Albo milion pięćset.
Nie, nie marudzę. Nie, nie narzekam. 

"(...) Nadzieja na cud nigdy nie jest absurdalna"

_________________________________________________________________________________________

P.s. #zapraszam
Jak macie chęć podglądać garstkę mojej codzienności, to wpadajcie na mój INSTAGRAM.




___________________________________________________________________Ściski, uściski i do następnego! :))

poniedziałek, 5 maja 2014

I przyszedł maj...




"Do następnego!" - skrobnęła, jak zwykle na koniec wpisu autorka bloga nie spodziewając się, że ten 'następny' szybko nie nadejdzie. Kiedyś sobie obiecałam, że jak blogowanie przestanie sprawiać mi frajdę, to po prostu wykasuję bloga. Nie lubię, nie potrafię i nie chcę robić niczego na siłę. I przyznam szczerze, że gdzieś tam chwilowo pod kopułą, przewinęła mi się myśl takowa - że może by tak dać sobie spokój "z tym całym blogowaniem", że jak blogować to pełną gębą, porządnie i regularnie a nie tak, jak ostatnio - z doskoku, jeden wpis na ruski miesiąc. Złożyło się na to długo ciągnące nie najlepsze moje samopoczucie + gehenna włosowa (ten najgorszy czas i męka schodzenia z koloru super extra marchewkowego) + jakaś ogólna zamuła, którą to rozpaczliwie osładzałam sobie nocnym żarciem - jakem osoba emocjonalna, a przy okazji nocny marek. W efekcie czego dupsko mi nieco urosło i tu dołek się pogłębił, tym bardziej gdy co pięć minut atakują cię zewsząd foty osób, które wraz z nadejściem wiosny schudły już 125kg (a część z nich dodatkowo upiera się, że te 45kg które obecnie ważą, to nadal dużo za dużo). To co ja mam powiedzieć(?), mi waga na wiosnę pokazała dodatkowe pięć (no prawie sześć...)! A i tak szczypaweczką przecież nie byłam :x :D Spodnie, które były luźnawe nagle przestały się dopinać... Także nie dość, że ruda (a raczej z jajecznicą na głowie), to jeszcze gruba :P ;-)) Chęci i sił, by ruszyć zadek niestety zabrakło.
Płytkę z zumbą pokrył kurz, jak i zielone (zielony - kolor nadziei <3) hula hoop łypiące na mnie zza komody, codzienne zdrowe jadło przegrało z nocnym ładowaniem w siebie ciastek i lodów (i grzanek z żółtym serem), to wszystko ku pokrzepieniu wewnętrznych rozterek - tak naprawdę spowodowanych nie wiadomo czym. Nie muszę chyba dodawać, jak ogromne wyrzuty sumienia ogarniały mnie z powodu mojego słodyczoholizmu. Wpadłam w jakąś czarną otchłań otumanienia, a każdy dzień (i noc ha ha) sprawiały, że czułam się sama ze sobą coraz gorzej, omijając przy tym chyłkiem duże lustro. Te mniejsze także.
Więc sami rozumiecie, że jak baba łapie taki dołek, to i jej do focenia nie śpieszno, bo najchętniej to się trenczem owinie i kanałami chodzi. No OK. wiem - ze względu na charakter bloga mogłam tu wrzucać cokolwiek, byleby tylko była aktualizacja - tak, czy siak coś się mogło tutaj dziać. No nie mogłam. Nastąpiła totalna blokada i niemoc adrianowa, odsunęłam się, przysnęłam na chwilę. Jedynie jeszcze dość świeży profil na Instagramie jakoś dyszał. :]]
Podobno mam 'lekkie pióro' (to Wasza opinia) i teraz sobie tak tutaj ironizuję, ale nie jest mi łatwo o tym wszystkim pisać...Bo nigdy nie jest łatwo okazywać słabość, tym bardziej jak się jest lwem zodiakalnym i ma się charakterek. Ale cóż, jestem tylko człowiekiem - i choć ogólnie walnięta ze mnie optymistka, to jednak i mnie zdarzają się mniejsze i większe zawirowania. A, że sama cenię sobie szczerość to i przed Wami nie będę udawała głupka, tym bardziej, że pomimo dłuższego blogowego zastoju jesteście tu każdego dnia, wysyłacie @, piszecie na priv, okazujecie mi serce i troskę - dziękuję Wam za to. Gula w gardle jest, heh.

Ale, ale - żeby już nie smęcić i nie pogrążać się bardziej w tym jakże żenującym eleboracie, to teraz zapieję radośnie, że mimo wszystko (i jak zawsze) po burzy wychodzi słońce [#takibanał] - i ja się jakoś powoli zbieram w sobie i plan mam i mam cel. Czuję, że znów jestem na starcie a do mety blisko nie jest - ale kto ma dać radę, jak nie ja? Nikt za mnie dupska nie ruszy. Bez histerii już i niepotrzebnych zgryzot, jestem gotowa by zmierzyć się sama ze sobą. Kolejny raz, sięgam po książkę Louise Hay, by przypomnieć sobie, że... warto kochać siebie. :-)) Bo warto!


P.s. Dziś jest trzecia rocznica blożkowa, a ja nie mam szampana :-O (wszystkie zacne trunki jakie skrywał mój barek zostały spożyte w czasie majówki) więc toast za moje świrowanie w necie, wznoszę kubkiem herbaty pokrzywowej z miodem. :D Jak szaleć, to szaleć.
Pp.s. Blog jest i będzie, jeszcze nie sprzątam swoich zabawek. ;]
Ppp.s. Posty nowe już wkrótce - niekoniecznie z przewagą stylizacji (póki jestem żółtowłosa i gruba :D), aczkolwiek będą też. I chyba czas najwyższy przestać się cykać i zastanawiać, co wypada tu publikować...mam na myśli więcej wpisów "życiowych", moich przemyśleń, a czasem krótkich zgrabnych notek płodzonych na spontanie. Hmm? ;-))

______________________________________________________________________________ 3majcie się ciepło ;-*

wtorek, 8 kwietnia 2014

Inspiracje || Wnętrza || Detale




Dzisiaj na tapecie inspiracje wnętrzarskie.
Ostatnio przy okazji TEGO wpisu, wpadłam na pomysł by podzielić się z Wami tym, co mnie kręci w wystroju wnętrz. W jednym z folderów, chomikuję dziesiątki zdjęć i przeglądając je, po cichu marzę sobie / wyobrażam - jak będzie wyglądał kiedyś mój dom, gdy już przywłaszczę sobie kawałek ziemi na jakimś uroczym zadupiu, z dala od miasta (nawet najmniejszego) i będę mogła w końcu zaszaleć, dając upust swojej wyobraźni i kreatywności.
Dom...dom przede wszystkim tworzą ludzie. W domu najważniejsza jest atmosfera. Szczęście i miłość potrafią wypełnić nawet najskromniejsze lokum i sprawić, że dom jest piękny. :)) Meble, bibeloty to tylko dodatek, rzeczy to tylko rzeczy... Niemniej jednak, ładne rzeczy i ładne wnętrza cieszą nasze oczy, sprawiają nam radość przebywania w nich, ładują pozytywną energią - ja wychodzę z założenia, że dom urządza się dla siebie, a nie na pokaz - dla odwiedzających (lub sąsiadów :D:D). Nie wyobrażam sobie siebie w domu z katalogu - od linijki, niczym laboratorium. W naszym domu, będzie mieszanka nowoczesności i przeszłości. Tak bardzo kocham starocia, wszelkie pamiątki po bliskich, rzeczy/meble - w które dzięki swojej pomysłowości można tchnąć drugie życie, zyskując przytulność pomieszczeń i ich ciepło.

Dużo światła, wielkie okna + sporo dodatków vintage / retro, z domieszką stylu Shabby Chic -  tak oczyma wyobraźni, widzę swój wymarzony dom. :)
 

Sypialnia.
Od dłuższego czasu (od bardzo długiego czasu), poszukuję toaletki idealnej, którą mogłabym odświeżyć / przemalować i ogólnie przerobić wedle swojego widzimisię. Najbardziej podobają mi się toaletki pomalowane na biało, rzeźbione i z dużym lustrem. Moja wymarzona gdzieś tam na mnie czeka - ale będzie frajda, kiedy już przytaszczę cacuszko do mieszkania i zabiorę się za remont (!).
Do toaletki - wiadomo, krzesło lub gustowny taborecik. Ale takowe, kupię dopiero gdy już wystylizuję mebel pozwalający mi poczuć się co rano (i co wieczór), jak księżniczka. ;))
I chociaż poszukiwania idą opornie, to mam nadzieję, że do lata uda mi się stworzyć taki przyjemny kącik.





Detale.
Stara maszyna do pisania, aparat telefoniczny, maszyna do szycia tudzież sam stolik od maszyny sprytnie wykorzystany np. jako półka na alkohole, adapter, plakaty (można samemu wydrukować), ozdobne krzesło gdzieś w kącie pomieszczenia - rzeczy z duszą, naznaczone przeszłością - mam na ich punkcie bzika. 







Kuchnia & między kuchnią, a salonem.
Wielka kuchnia połączona z salonem - serce domu. Miejsce gdzie można odpocząć, zjeść wspólny posiłek, pograć w planszówki (tudzież na x-boxie), urządzić imprezę, wylegiwać się w Święta Bożego Narodzenia pod ogromną choinką <3
Mój typ, to nowoczesne wnętrze z mixem staroci. Nowoczesna zabudowa kuchenna + akcenty w postaci stylizowanej retro lodówki, czy vinatge regału wypełnionego zastawą stołową lub przeróżnymi bibelotami. Stary drewniany stół, oryginalne oświetlenie nad takowym - retro lampa, a może lampiony z butelek(?). ;))











Pomimo, że mój folder pęka w szwach, to wciąż jestem 'głodna' wnętrzarskich inspiracji i pomysłów na przeróbki starych mebli itp. Jeżeli macie namiary na jakieś fajne i ciekawe strony lub blogi wnętrzarskie - dajcie znać. ;))


 _____________________________________________________________________________________Do następnego!

*** Źródła fot. między innymi:
google
http://kikette-interiors.blogspot.com/
http://fredoogvzor.blogspot.com/
http://bambetle.co.uk/tag/malowanie/