wtorek, 8 kwietnia 2014

Inspiracje || Wnętrza || Detale




Dzisiaj na tapecie inspiracje wnętrzarskie.
Ostatnio przy okazji TEGO wpisu, wpadłam na pomysł by podzielić się z Wami tym, co mnie kręci w wystroju wnętrz. W jednym z folderów, chomikuję dziesiątki zdjęć i przeglądając je, po cichu marzę sobie / wyobrażam - jak będzie wyglądał kiedyś mój dom, gdy już przywłaszczę sobie kawałek ziemi na jakimś uroczym zadupiu, z dala od miasta (nawet najmniejszego) i będę mogła w końcu zaszaleć, dając upust swojej wyobraźni i kreatywności.
Dom...dom przede wszystkim tworzą ludzie. W domu najważniejsza jest atmosfera. Szczęście i miłość potrafią wypełnić nawet najskromniejsze lokum i sprawić, że dom jest piękny. :)) Meble, bibeloty to tylko dodatek, rzeczy to tylko rzeczy... Niemniej jednak, ładne rzeczy i ładne wnętrza cieszą nasze oczy, sprawiają nam radość przebywania w nich, ładują pozytywną energią - ja wychodzę z założenia, że dom urządza się dla siebie, a nie na pokaz - dla odwiedzających (lub sąsiadów :D:D). Nie wyobrażam sobie siebie w domu z katalogu - od linijki, niczym laboratorium. W naszym domu, będzie mieszanka nowoczesności i przeszłości. Tak bardzo kocham starocia, wszelkie pamiątki po bliskich, rzeczy/meble - w które dzięki swojej pomysłowości można tchnąć drugie życie, zyskując przytulność pomieszczeń i ich ciepło.

Dużo światła, wielkie okna + sporo dodatków vintage / retro, z domieszką stylu Shabby Chic -  tak oczyma wyobraźni, widzę swój wymarzony dom. :)
 

Sypialnia.
Od dłuższego czasu (od bardzo długiego czasu), poszukuję toaletki idealnej, którą mogłabym odświeżyć / przemalować i ogólnie przerobić wedle swojego widzimisię. Najbardziej podobają mi się toaletki pomalowane na biało, rzeźbione i z dużym lustrem. Moja wymarzona gdzieś tam na mnie czeka - ale będzie frajda, kiedy już przytaszczę cacuszko do mieszkania i zabiorę się za remont (!).
Do toaletki - wiadomo, krzesło lub gustowny taborecik. Ale takowe, kupię dopiero gdy już wystylizuję mebel pozwalający mi poczuć się co rano (i co wieczór), jak księżniczka. ;))
I chociaż poszukiwania idą opornie, to mam nadzieję, że do lata uda mi się stworzyć taki przyjemny kącik.





Detale.
Stara maszyna do pisania, aparat telefoniczny, maszyna do szycia tudzież sam stolik od maszyny sprytnie wykorzystany np. jako półka na alkohole, adapter, plakaty (można samemu wydrukować), ozdobne krzesło gdzieś w kącie pomieszczenia - rzeczy z duszą, naznaczone przeszłością - mam na ich punkcie bzika. 







Kuchnia & między kuchnią, a salonem.
Wielka kuchnia połączona z salonem - serce domu. Miejsce gdzie można odpocząć, zjeść wspólny posiłek, pograć w planszówki (tudzież na x-boxie), urządzić imprezę, wylegiwać się w Święta Bożego Narodzenia pod ogromną choinką <3
Mój typ, to nowoczesne wnętrze z mixem staroci. Nowoczesna zabudowa kuchenna + akcenty w postaci stylizowanej retro lodówki, czy vinatge regału wypełnionego zastawą stołową lub przeróżnymi bibelotami. Stary drewniany stół, oryginalne oświetlenie nad takowym - retro lampa, a może lampiony z butelek(?). ;))











Pomimo, że mój folder pęka w szwach, to wciąż jestem 'głodna' wnętrzarskich inspiracji i pomysłów na przeróbki starych mebli itp. Jeżeli macie namiary na jakieś fajne i ciekawe strony lub blogi wnętrzarskie - dajcie znać. ;))


 _____________________________________________________________________________________Do następnego!

*** Źródła fot. między innymi:
google
http://kikette-interiors.blogspot.com/
http://fredoogvzor.blogspot.com/
http://bambetle.co.uk/tag/malowanie/
  

piątek, 4 kwietnia 2014

Hello spring




| Płaszcz-Torebka-Spodnie H&M | Top-SH | Buty-Zara | Naszyjniki-RettFrem |


Hello All :]]
Ale się za Wami stęskniłam <3
Za kolorami też się stęskniłam, więc są. Adrianowa szafa została ostatnio trochę odświeżona - w planie mam jeszcze drobne zakupy, bo mi półki zaczęły świecić pustkami. Serio, serio - w kilka worków (a raczej worów wielkich) spakowałam swój dobytek ubraniowy i wyniosłam do garażu. Potrzebuję oddechu. W tym roku, [jak chyba nigdy] ciągnie mnie do zmian - szukam nowej siebie.
Hah, no i grzywka jest. :D Całą zimę zapuszczałam, po to by ciapnąć jak tylko odrośnie, ale grzywka też mi była potrzebna. Rudy mi nie potrzebny za to, mam go już trochę dość - efassor zamówiony, jak blond nie wyjdzie, to się przefarbuję na jasny brąz. Potrzebna mi jest jeszcze wizyta u fryzjera żeby odświeżyć cięcie [bo grzywkę sama ciapnęłam, spontanicznie - nożycami do kurczaka].


Tyle dni...dziwny czas między jawą a snem, z termometrem pod pachą i lekkim poczuciem żalu 'że coś mnie omija' - dobiega końca. Może jeszcze nie fruwam, może jeszcze za mało mam sił witalnych by skakać i biegać, ale powoli wracam do życia i to jest najważniejsze.



 _____________________________________________________________Udanego weekendu Kochani - cieszcie się wiosną ;-*